Droga do ideału – czyli różne odcienie coverów.
Czasami znane już zespoły, albo też zwykli muzycy (część rzecze – to my!), o jakich jeszcze świat nie słyszał, decydują się na tzw. “przerobienie” utworu innego autora. Przyczyn, dla których to robią jest ogrom.
Niektórzy pragną choć w najmniejszym stopniu dorównać swoim idolom (nie lubię tego słowa, kojarzy mi się trochę… z tą niższą sferą kultury) – artystom, których szczerze doceniają. Są świadomi, że ich interpretacja nie będzie lepsza od oryginału, bo zabierają się za utwór, w którym doskonałość już widzą. A przecież logiczne jest, że nie da się przewyższyć wartością istniejącego ideału. Dlaczego więc zaprzątają sobie nimi głowy? Tak jak wspomniałam – pragną im dorównać. Możliwe, że chcą poczuć to samo co ubóstwiany przez nich artysta, a może udowodnić, że są prawie tak samo dobrzy (wiadomo, że nigdy nie przejmą praw autorskich, więc zawsze będzie ich śledzić to PRAWIE). Zdarza się, że ponoszą porażkę. Ideał okazuje się być za wysoko. Mają do niego jeszcze kolosalnie długą drogę, choć sami się łudzą, dają kawałek w eter i dopiero wtedy zderzają się z przykrą i krytyczną rzeczywistością. Czasem jednak dotykają tą doskonałość koniuszkami palców i odnoszą prawdziwy sukces.
Oryginał znajdziecie tutaj. Tak… on należy do Jeffa Buckley’a.
Początkowo szukałam coverów z jego popularnej “Grace”, ale każde “dosięganie” do celu zawieszało się gdzieś w połowie drogi. Przy “Forget Her” było inaczej. Ta wersja po prostu mnie ujęła.
Niektórzy robią to dla zwykłej frajdy i umilają czas innym. Odwzorowują utwór poszukując nowych rozwiązań. Uśmiech sam pojawił mi się na twarzy gdy tylko zobaczyłam co ten pan wyrabia na swojej prowizorycznej scenie…
Jeszcze inni zmieniają zupełnie formułę coverowanego utworu. Nabiera on całkiem nowego kolorytu i ukryte w nim piękno zostaje uwolnione na zewnątrz.
Mam tu na myśli cover “It’s My Life”, który znalazł się na ostatniej płycie grupy Snowman. Niestety wersji naszych rodaków nie mogłam w internecie nigdzie znaleźć, więc w ramach przypomnienia Talk Talk.
Ktoś powie jeszcze: “robię cover, bo muszę”. Dotyczy to wszystkich tych, którzy zamierzają wystąpić w radiu BBC. Panuje tam taka ogólnie przyjęta tradycja: każdy artysta, oprócz prezentacji własnych kompozycji, wykonuje utwór, którego autorem jest ktoś inny.
17 Styczeń 2012 @ 18:12
http://www.youtube.com/watch?v=d9NF2edxy-M – to już pewnie wszyscy znają, a jeśli nie, to warto usłyszeć/zobaczyć, bo to przynajmniej cover z pomysłem :)
17 Styczeń 2012 @ 18:16
Przypomniało mi się jeszcze, że a propos coverów The XX, to znalazłem kiedyś taką ciekawostkę: http://www.youtube.com/watch?v=m8CoijUMWs4 :)
17 Styczeń 2012 @ 19:03
O, dawno Cię tu nie było :) cover Gotye zdecydowanie robi wrażenie (energia tego gościa z prawej rozbraja…)! Nie wiedziałam, że tyle osób może grać na jednej gitarze ;o a co do xx…przy niej utwór traci melodię, a ona podobno jest od nich specjalistką xd
22 Styczeń 2012 @ 11:06
Staram się zaglądać tu regularnie, ale rzadziej udzielam się w komentarzach :) Dwie osoby z ekipy od coveru Gotye (Walk Off The Earth) nagrały też dość sympatyczny cover Karma Police: http://www.youtube.com/watch?v=yE2kANx8WdA&feature=mfu_in_order&list=UL
22 Styczeń 2012 @ 13:48
Tak, już to widziałam :) ten cover Gotye tak mi się spodobał, że oglądałam też inne. Naprawdę mają świetne pomysły